Jak już wspominałam
w styczniu - luty ogłaszam miesiącem włoskim. Od dawna marzy mi się piękna
Toskania. I wiem, że kiedyś spędzę tam kilka miesięcy. Bo Toskania to miejsce
pełne słońca, dobrego wina, świeżych warzyw, sympatycznych Włochów i
wszechobecnej sztuki. Ale żeby wczuć się w ten klimat jeszcze bardziej i choć
trochę mniej przypominać typowego turystę chcę umieć porozumiewać się po
włosku.
Od jakiegoś czasu zaprzestałam nauki tego języka (no dobra w styczniu trochę do tego wróciłam) i znacznie się uwsteczniłam. Chcę odnaleźć motywację, a przy tym zamierzam dobrze się bawić :)
Dlatego oprócz nauki
języka, z każdej strony będę otaczać się Italią. W bibliotece znalazłam kilka
książek o Włoszech, które zamierzam przeczytać. Jakiś czas temu stworzyłam też
listę filmów z Italią w tle, więc w tym miesiącu chcę je obejrzeć. Oczywiście
włoski miesiąc nie byłby prawdziwie włoski bez włoskiej kuchnii. A do tego wszystkiego w tle będą lecieć
znane i te trochę mniej znane włoskie hity :) Jednak nie byłabym
sobą gdyby nie zamarzyła mi się jakaś podróż. Bilety już zarezerwowane, lecimy
14 lutego. Gdzie? To na razie moja słodka tajemnica :)
Obiecuję, że w tym miesiącu będzie się działo! Dlatego jeśli choć trochę interesuje was tematyka włoska to serdecznie zapraszam przez cały miesiąc. Pierwszy post z tej serii pojawi się już w środę.












